wtorek, 17 września 2013

Wózek na pogodę

Ten post jest o zakupie wózka spacerowego typu parasolka. Osoby niezainteresowane mogą z czystym sumieniem przestać czytać.


Jak może pamiętacie, jedziemy na wakacje. Już jutro. Gdzieś, gdzie świeci słońce. Hurraaa! Pogoda za oknem taka, że nie żal wyjeżdżać. Bo normalnie to mi przeważnie trochę żal. Fajnie u nas na wsi jest.

Anyway, trzeba było kupić drugą parasolkę. Nie była potrzebna do tej pory, gdyż na wsi wózek typu parasolka ma średnie zastosowanie. Nie jestem matką czującą presję i potrzebę zakupu maclarena. Ten wózek miał być jak najtańszy, a jedynym moim wymaganiem było, aby można było oparcie rozłożyć do pozycji prawie leżącej. Te najtańsze rozkładają się tylko do półsiedzącej.

Padło na coś takiego. 


Tylko nie myślcie, że to reklama, że mam z tego kasę, czy coś. Chcę po prostu poradzić osobom, które nie chcą wydać kilkuset złotych na wózek, bo nie mają albo po prostu nie chcą, bo potrzebują na przykład – jak ja – wózka wyłącznie na wyjazd.

Ten wózek kosztował 139 PLN. Tylko dlatego, że jest czerwony. Inne kolory: od 199 PLN w górę. I uwaga: wczoraj przez przypadek zobaczyłam go w jednym z hipermarketów. Zgadnijcie, ile? 260 PLN!

Wózek póki co stoi i czeka na spakowanie, więc nie mogę zapewnić, że nie rozwali się po pierwszym spacerze. Ale z całą pewnością na taki nie wygląda. Wygląda zupełnie OK. Ładnie, estetycznie, w miarę solidnie. Ma z pewnością dużo wygodniej rozkładane oparcie, niż to w moim droższym x-landerze. Jest niestety jedna bardzo irytująca rzecz, ale za tę cenę jakoś ją przecierpię. Mianowicie nad montażem budki ktoś nie pomyślał zupełnie. Jest to taki lekki zacisk i przy próbie operowania przy budce (złożenie, rozłożenie) cała budka po prostu się odczepia. Żeby tego uniknąć, trzeba jedną ręką ją przytrzymać, a drugą składać lub rozkładać. No chyba, że ja coś nie tak robię.

Wózek ma też gąbkowe uchwyty do prowadzenia, ale to – wg mnie słabe – rozwiązanie mają też niektóre maclareny i niektórym rodzicom to nie przeszkadza. Więc co kto lubi.

OK., dam znać po powrocie. Idę się pakować. Siebie i dziewczyny. Ależ mam reisefieber, brzuch mnie boli od rana. Nie cierpię przygotowań do wyjazdów….






Brak komentarzy: