środa, 6 kwietnia 2016

Słodka Tajlandia, czyli o podróży, której nie zapomnimy do końca życia

Długo myślałam nad tym postem. Nie bardzo wiedziałam, jak ułożyć w głowie tę opowieść. Planowałam pisać, że miała być podróż życia, daleka, wyczekana, egzotyczna. Z lekką obawą, ekscytacją, no bo to przecież po raz pierwszy tak daleko. Ale w końcu z odwagą, entuzjazmem i marzeniami o pysznym jedzeniu. Miał być raj. A skończyło się w szpitalu, z dzieckiem w stanie zagrożenia życia. 


Ale pomyślałam sobie, że nie chcę tego wszystkiego jednak na nowo przeżywać. Rozdrapywać, rozpamiętywać, analizować w głowie każdy dzień, każdy symptom choroby, który nieświadomie zignorowałam. Moja wcześniejsza reakcja nic by nie zmieniła. Miało tak być. I już. Są gorsze choroby. No a wakacje w Tajlandii - no cóż, faktycznie solidnie zepsute. Dość wspomnieć, że mamy za sobą pobyty w 3 szpitalach (ten trzeci już w Warszawie, zaraz po powrocie), podróże karetką na sygnale, speed boatem z dzieckiem pod kroplówką i tlenem, samolotem medycznym. No działo się.

Mamy więc w domu cukrzyka.  I już. Są gorsze choroby. Dajemy radę. Nasze życie nie tylko nie runęło, ale nawet nie stanęło na głowie. Oczywiście część jego aspektów się pokomplikowało, ale na dziś nie odczuwamy tego bardzo mocno. Milena jest w super formie, chorobę w 100% zaakceptowała. Domyślam się, że nadejdzie bunt, pytania, złość. Może za 5-10 lat, a może za miesiąc. Ale nie będę się martwić na zapas. Z cukrzycą da się dobrze żyć. Tak, nie podoba mi się to, że jest nieuleczalna. Tak, cukrzyca wymaga kontroli i dyscypliny. Ale - słowo daję - są gorsze choroby. Jakoś podświadomie liczę, że skoro już mamy taką przypadłość, to inne może nas oszczędzą.

A jutro właśnie Światowy Dzień Zdrowia, który w tym roku odbywa się pod hasłem "Pokonaj cukrzycę!". Na tę chorobę cierpi prawie 400 ml ludzi na świecie! Liczba nowych zachorowań stale rośnie! Według prognoz WHO do 2030 r. cukrzyca stanie się 7 najczęściej występującą przyczyną zgonów. W Polsce na cukrzycę choruje ok. 3 mln osób. Największy wzrost zachorowań obserwuje się u dzieci najmłodszych, właśnie do 5 roku życia. Milena zachorowała chwilę przed swoimi 5 urodzinami.

Ale o chorobie nie chcę dziś pisać za dużo. Chcę mieć z Tajlandii przede wszystkim piękne wspomnienia i tylko te kadry z mojej głowy chcę Wam dziś pokazać.