Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Home
  • PLAKATY
    • o plakatach
    • sklep
  • podróże
  • ZDROWIE
    • sport
    • dieta
    • cukrzyca
  • inspiracje
instagram bloglovin facebook pinterest dawanda Society

Nudy nie ma

Widzę, ze dużo blogujących mam wrzuca obecnie posty dotyczące zdrowia swoich maluchów. Każdy chce się podzielić swoimi sposobami na jesienno-zimowe choróbska. Może i moje doświadczenia komuś się przydadzą.

Moje dziewczyny (Milena: 2 lata i 8 miesięcy, od września chodzi do przedszkola) i Nina (pod koniec września skończyła rok) do chorowitych nie należą, ale kilka infekcji już przeszły.

Zasadniczo Mila do czasu rozpoczÄ™cia przygody z przedszkolem nie chorowaÅ‚a. ByÅ‚ epizod z jakimÅ› syfem żołądkowym przywiezionym z Egiptu, byÅ‚o zapalenie ucha, ale poza tym dziewczyna dużo czasu spÄ™dza na Å›wieżym powietrzu i trzyma siÄ™. W lipcu rozpoczęłyÅ›my adaptacjÄ™ w przedszkolu i muszÄ™ powiedzieć, że historie o tym, czego to siÄ™ stamtÄ…d nie przynosi sÄ… prawdziwe. My w prawdzie niczego poważnego (póki co) nie zÅ‚apaÅ‚yÅ›my, ale od lipca do wrzeÅ›nia chorowaÅ‚a u nas caÅ‚a rodzina. Ja przechodziÅ‚am dwa razy anginÄ™, reszta familii – o dziwo – poprzestaÅ‚a na infekcjach typu kaszel/ katar.

Nina raczej też się trzyma. Poza ciężkim ząbkowaniem, które u niej wiąże się z przewlekłym katarem i czasem biegunką, nic poważnego jej nie było.

Mamy też super fajnego pediatrÄ™, któremu ufam bardzo i którego ceniÄ™. Antybiotyk to dla niego ostateczność, zawsze mówi, który lek ma taÅ„szÄ… wersjÄ™, a jak siÄ™ da, to przepisujÄ™ preparat to wykonania w aptece, który kosztuje grosze. Denerwuje go, że te tablice do badania wzroku (kojarzycie – te z literkami różnej wielkoÅ›ci) kosztujÄ… stówÄ™, a to kawaÅ‚ek tektury jest. Ale robi to tylko jedna firma w Polsce, wiÄ™c wiadomo… Na temat przedstawicieli medycznych ma wyrobione zdanie. Mówi, że z nim problem jest taki, że jest dość zamożny, wiÄ™c nieÅ‚atwo go przekupić. W zwiÄ…zku z czym przedstawicielom wciskajÄ…cym mu  nadmiar medykamentów mówi „ProszÄ™ spie….alać!”…. Swój gość.

Ale to taka dygresja tylko. Tak więc moja refleksja na temat drobnych niedyspozycji u dzieci typu kaszel/ katar/ biegunka jest taka, żeby nie panikować, nie lecieć po baterię kolorowych leków do apteki i raczej do lekarza też zaraz nie, bo tam o tej porze roku można coś ciekawszego złapać. Aczkolwiek muszę powiedzieć, że z obiema kaszlącymi dziewczynami do przychodni biegłam, bo wydawało mi się, że jak dwa tygodnie charczą, to może to jednak coś poważnego, a w szpitalu wylądować nie chcę. Ale okazało się, że nic się nie działo.

Moja pierwsza pomoc w lekkich przypadkach jesiennych i nie tylko:

- katar: psikanie solą morską lub fizjologiczną do nosa. Przegląd różnych preparatów na każdą kieszeń w aptece. Kiedyś wydawało mi się, że to ma sens tylko przy zatkanym nosie, ale pediatra mnie ostatnio wyprowadził z błędu i przy kapiącym gilu pięknie pomogło.

- kaszel suchy: inhalacja solą fizjologiczną. Macie nebulizator? Jak nie, to kupić szybko. Najlepszy (czytaj: najmniej inwazyjny) sposób podawania wielu leków, nawet antybiotyków. Cena? My mamy Philipsa za ok. 180 PLN, ale za stówę też można coś kupić.

- kaszel mokry: inhalacja mucosolvanem lub (gdy nie ma czasu lub dziecko nie współpracuje, ale z doświadczenia mówię, że da się dość łatwo przekonać) syrop wykrztuśny.

- biegunka: smectę można podawać już bardzo małym maluchom, ale muszę powiedzieć, że ja ufam naparowi z czarnych jagód (borówki czernicy), który u nas za każdym razem zatrzymywał temat. Towarzyszącym objawem są często odparzenia pupy, i tu przyznam, że nie znam lepszego preparatu, niż tormentiol, aczkolwiek nie powinno się go ponoć stosować u dzieci, gdyż posiada w swym składzie związek toksycznego kwasu bornego, który przenika przez skórę. Wasz wybór. Acha, probiotyk też nie zaszkodzi. I wiadomo, uzupełniać płyny!!!

Nie to, żebym była jakimkolwiek autorytetem. Nie jestem też zwolennikiem szukania porad medycznych u doktora Google. Ale każda z mam ma jakieś sprawdzone patenty na drobne infekcje. Nie mówię tu oczywiście o poważnych sprawach, nie zachęcam do ich leczenia na własną rękę. Ale moim zdaniem nie można dać się zwariować ofertą leków, jaką macie w każdej aptece.


Wpis bez zdjęć. Przepraszam, poprawię się. Ale w zasadzie to zagilowaną Ninę bym miała pokazać? ;)
Share
Tweet
Pin
Share
Brak komentarzy

Kolejność jest przypadkowa. 

1. Mąka. Pszenna lub ziemniaczana, ale raczej pszenna, bo częściej używam. Nawet jak jest zamknięta, zawsze z opakowania się pyli. Albo jak się ją chce sypnąć do naczynia, to albo nie leci nic, albo rąbnie od razu wielka porcja i wszystko dookoła uwalone mąką. Jestem nienormalna czy też Was to wkurza?

2. Åšmieci na poboczach i w lesie. Mieszkam na wsi, dużo spacerujÄ™ po leÅ›nych ostÄ™pach i jeżdżę rowerem, wiÄ™c mam przeglÄ…d: worków ze Å›mieciami komunalnymi (butelki, pampersy, te sprawy), Å›mieciami pobudowlanymi/ poremontowymi, czy też opakowaniami po żarciu z McDonalda wywalonymi z jadÄ…cego samochodu. Szczególnie fajnie to wyglÄ…da, jak dobiorÄ… siÄ™ do tego zwierzaki lub przejedzie po takim worku z odpadami traktor koszÄ…cy chaszcze na poboczu. ACZKOLWIEK muszÄ™ przyznać, że ustawa Å›mieciowa chyba jednak zdaje egzamin w tym kontekÅ›cie, gdyż jakoÅ› duużo mniej ostatnio tych Å›mieci. Ach, czyli  jednak da siÄ™ coÅ› zmienić w tym kraju?

3. Komercyjne stacje radiowe. Nie cierpiÄ™, nie sÅ‚ucham, nie znam aktualnych hitów. Ilość (i jakość) reklam, debilne dżingle, fatalni prowadzÄ…cy to dla mnie wystarczajÄ…co dużo, żeby nie sÅ‚uchać zetki, eremefu czy innego badziewia. SÅ‚ucham Roxy. Też komercyjne, też sÄ… reklamy – fakt. Ale chyba ze 30 razy mniej. Poza tym to moja muza i redaktorzy, których da siÄ™ sÅ‚uchać. Baa, przy porannej audycji odwożę MilÄ™ do przedszkola i przeważnie to wystarczy, żeby dobrze mnie nastroić na resztÄ™ dnia. I odwrotnie: nie raz już siedziaÅ‚am na mani/ pedi/ u fryzjera, wierciÅ‚am siÄ™ dosÅ‚ownie i wysypkÄ™ miaÅ‚am od tego, co leciaÅ‚o z gÅ‚oÅ›ników. I nie raz prosiÅ‚am o wyłączenie lub chociaż Å›ciszenie. SÅ‚owo.

4. Twarda woda. Ta z kranu. U nas niestety jest bardzo twarda, co sprawia, że krany i inne takie nieładnie wyglądają. A taki mamy piękny łupek na ścianach w łazience. Co robić? Jak żyć??

5. Bunt dwu-/ trzylatka. U nas chyba nie w ekstremalnej odsłonie. Ale może to tym gorzej? Mila przez 98% czasu jest fantastyczna, miła, radosna, a tu raz na jakiś czas zupełnie znienacka potrafi zaskoczyć jakimś fochem. Przeważnie jest to nadmierna płaczliwość i jęczenie. Jak by częściej się buntowała, może byłoby łatwiej? Nie, wróć! Więcej nie chcę!

6. Kot Å›piÄ…cy na łóżku. No kurde blade, i tak te nasze koty rozpuszczone jak dziadowskie bicze! Zaraz, bicze? Å»e niby „bitch”e? Dziadowskie bitche? Hahaha, niezÅ‚e! Taka dygresja, sorry. Anyway. Dywanik nie wystarcza, fotel nie wystarcza! Musi siÄ™ jedno z drugim do łóżka pchać! Szczególnie Cyganka. Zrzucam jÄ… z tego łóżka ze sto razy na dobÄ™. Za każdym razem patrzy na mnie wzrokiem mówiÄ…cym: „No już dobra dobra. Przyrzekam, nie bÄ™dÄ™…”. Za kwadrans przychodzÄ™, a ona znowu na Å‚ożu rozciÄ…gniÄ™ta. Wrr….

7. Brud w zabawkach kąpielowych. Nie moich. Dzieci. Hahaha. Macie też takie zabawki z dziurką? Można do nich wciągnąć wodę, a potem nią psikać. W tych zabawkach lubi sobie zamieszkać ŻYCIE. Jak się tego pozbyć??? Pomocy!!!

8. Polskie kino współczesne. ParÄ™ lat temu powiedziaÅ‚am sobie: Pier….Ä™, nie oglÄ…dam polskich filmów (tych robionych aktualnie). SÅ‚usznie prawiÅ‚am, szkoda, że siÄ™ tego nie trzymaÅ‚am. Ostatnio zobaczyÅ‚am m.in.: „Rewers”, „Kac Wawa”, „Samotność w sieci”, „Randka w ciemno”, „Sponsoring”. BolaÅ‚o. Już po 15 minutach wiedziaÅ‚am, że to byÅ‚ błąd, ale trwaÅ‚am w masochistycznym przekonaniu, że może jednak coÅ› z tego bÄ™dzie. Niestety. Nomen omen kac pozostaÅ‚. Z polskim kinem problem jest taki, że robi siÄ™ albo durne komedie, albo filmy doÅ‚ujÄ…ce, o tragediach, chorobach, patologii, Å›mierci. Sorry, ja X muzÄ™ traktujÄ™ jako rozrywkÄ™, wiÄ™c nie dla mnie dzieÅ‚a, po których jest mi źle. Å»eby byÅ‚a jasność: w mojej filmotece jest kilkadziesiÄ…t produkcji polskich, z tym, że zrobionych przed rokiem 90-tym, z których wiÄ™kszość uważam za genialne. Ale to już temat obszerniejszy.

9. Biedronka i konieczność pÅ‚atnoÅ›ci gotówkÄ…. Ja z tych, co za wszystko – od paliwa na stacji benzynowej do piwa w wiejskim sklepie – pÅ‚acÄ… kartÄ… kredytowÄ…. GotówkÄ™ miewam rzadko. Ale i tu Å›wiat zmienia siÄ™ na lepsze, ha! Biedra wprowadziÅ‚a ponoć system pÅ‚atnoÅ›ci mobilnych. MuszÄ™ przetestować.

10. Upływający czas. Taaa, wiadomo, o co chodzi. Tempus fugit i tak dalej. Ale skoro wyznaję (przynajmniej staram się) zasadę, że nie wściekam się na rzeczy, na które nie mam wpływu, to przynajmniej ten ostatni punkt mogę zasadniczo olać.

Å»eby nie byÅ‚o, że chodzÄ™ ciÄ…gle wkurzona. WrÄ™cz przeciwnie! Mam przygotowanÄ… również listÄ™ pozytywnÄ…. Stay tuned! 
Share
Tweet
Pin
Share
Brak komentarzy
W tej notce bÄ™dÄ… zdjÄ™cia weekendowe nie moje, a małżonka. 

No bo tak: on byÅ‚ na mÄ™skiej wyprawie na BaÅ‚tyku i Å‚owiÅ‚ dorsze, zaÅ› ja – sama z dziewczynami. Nie tak zupeÅ‚nie sama może, bo weekend spÄ™dziÅ‚am z koleżankÄ…, której mąż wyciÄ…gnÄ…Å‚ mojego na te dorsze. Tak wiÄ™c my i czwórka sÅ‚odkich dzieciaków. Za dnia byÅ‚o OK. Mamusie plotkujÄ…, potem plac zabaw, spacer, odwiedziny jeszcze jednej koleżanki i takie tam. Ale noc w moim przypadku ciężka. Dziewczyny budziÅ‚y siÄ™ na zmianÄ™ i kursowaÅ‚am miÄ™dzy nimi prawie całą noc.

W poniedziaÅ‚ek, po tym ciężkim weekendzie, byÅ‚am jak zombie. JedzÄ…c Å›niadanie musiaÅ‚am gÅ‚owÄ™ podpierać rÄ™kÄ…. WiozÄ…c MilÄ™ do przedszkola czuÅ‚am, że mogÄ™ lada moment usnąć za kierownicÄ…. Przy życiu trzymaÅ‚a mnie myÅ›l, że Mąż w koÅ„cu WRACA i co najmniej trzy kolejne noce to on bÄ™dzie wstawaÅ‚ w nocy i obsÅ‚ugiwaÅ‚ nasze księżniczki. Jakże siÄ™ myliÅ‚am! Maż wróciÅ‚, owszem, bardzo zadowolony z wyprawy, zÅ‚owiÅ‚ najwiÄ™cej ryb (szczęście poczÄ…tkujÄ…cego), ale niestety na BaÅ‚tyku letko nie jest – mąż rozchorowaÅ‚ byÅ‚ siÄ™, w zwiÄ…zku z czym oznajmiÅ‚, że nie da rady wstawać w nocy! Po czym poddaÅ‚ siÄ™ gorÄ…czce oraz straszliwemu kaszlowi, wiÄ™c cóż byÅ‚o robić – znowu matka wstawaÅ‚a do dzieci. A tym razem Ninie coÅ› dolegaÅ‚o i biedna strasznie pÅ‚akaÅ‚a. Ja profilaktycznie dziÅ› nie patrzÄ™ w lustro oraz nie udzielam siÄ™ towarzysko. Co najwyżej phonecall-owo lub na czacie.


Także tak. Zbieram propozycje, co zrobić, jak dzieci nie Å›piÄ… w nocy. 

Aha, dorsze świetne!!! Dzięki, kochanie! :-*










Share
Tweet
Pin
Share
Brak komentarzy
Budowaliście kiedyś dom? Ten wymarzony, wyczekany? Znam takich, którzy wychodzą z założenia, że jak już się na to zdecydowali, to ten dom ma być super duży i wszystkomający. Potem często nic z tego nie wychodzi, więc z doświadczenia zalecam nie odlatywać za bardzo. Nam się to chyba udało, ale do dziś śmieszy mnie to, że budując pierwszy dom jesteśmy narażeni na całą masę ekspertów, którzy przekonują nas, że w reprezentowanej przez nich branży jest nam absolutnie niezbędny najbardziej rozbudowany lub wypasiony system. Jeśli jest to elektryk, to natrzaska nam setki punktów świetlnych, ogrodnik wymyśli jakąś przedziwną kolejność uruchamiania się podlewaczek ogrodowych, itd., itp.

My na szczęście nie daliśmy się (chyba) za bardzo naciągnąć, bo mąż architekt nie jest łatwym do naciągnięcia jeleniem. Ale na przykład z systemem antywłamaniowym trochę atrakcji mieliśmy. Nie kwestionuję dziś bynajmniej jego sensowności, ale zapewnił nam nie raz mocniejsze bicie serc.

Alarm zaczÄ™liÅ›my uruchamiać, kiedy dom byÅ‚ na etapie budowy, w tzw. stanie surowym zamkniÄ™tym (czyli okna i drzwi), a my mieszkaliÅ›my jeszcze w Warszawie. Okna wstawione, masÄ™ kasy kosztowaÅ‚y, a ponoć zdarzajÄ… siÄ™ przypadki wydÅ‚ubywania Å›wieżo zainstalowanych (dacie wiarÄ™???), wiÄ™c alarm musi być. Niestety prawdopodobnie przez szparÄ™ pod drzwiami garażowymi musiaÅ‚y dostawać siÄ™ do domu maÅ‚e zwierzaki, bo noc w noc alarm siÄ™ uaktywniaÅ‚, a pani z monitoringu stawiaÅ‚a nas na baczność i kazaÅ‚a recytować hasÅ‚o.

W domu są też oczywiście czujki dymu. A jakże. Mieszkamy tu już ponad 4,5 roku, a wciąż zdarza nam się włączyć alarm pożarowy jakąś przypaloną potrawą w kuchni lub za szybko otwartą zmywarką, z której bucha para. Jest wesoło, nie?

Ale mój faworyt to czujka gazu usypiającego. Że też ktoś wpadł na to, że domowników można uśpić, wrzucając jakiś zajzajer to systemu wentylacji i splądrować im spokojnie dom. Hardkor, nie? W każdym razie miły pan od alarmu taką czujkę nam polecił zainstalować, tylko uprzedził (te kilka lat temu), że jak będziemy mieli dzieci, to żeby uważać, bo zasikana pielucha też może ją wzbudzić. Wiecie już, co będzie dalej, nie? :-)

Czujka znajduje się w sypialni, na ścianie po mojej stronie łóżka, blisko podłogi. Jak Nina była malutka i karmiłam ją jeszcze piersią, nocami odbywało się to tak, że wyjmowałam ją z łóżeczka, brałam do siebie do łóżka, karmiłam na śpiocha i odkładałam z powrotem do łóżeczka, bez przewijania. Może nie jest za fajnie spać z zasikaną pieluchą, ale wstawanie kilka razy w nocy na karmienie też fajne nie jest, więc na przewijanie nie starczało mi już sił. Tak więc Nina ciamka sobie którejś nocy słodko, ja kiwam się z ajfonem w ręku (zawsze coś tam oglądałam, żeby nie zasnąć), a tu kątem oka widzę, jak zaczyna migać niebieska dioda na czujce. Nim się zorientowałam, o co chodzi, alarm zaczął wyć straszliwie. Alarm zawsze wyje straszliwie, ale w środku nocy to wycie jest takie, że włosy stają dęba. A jak się jeszcze jest wybudzonym przez taki alarm ze snu, to już w ogóle trudno się zorientować, o co chodzi. Nie wiem, jakim cudem Mąż pamiętał hasło do wyłączenia alarmu. A pamiętał.

Z mniej spektakularnych historii, to  na przykÅ‚ad niania elektroniczna w jakiÅ› sposób wzbudza… no w zasadzie to nie wiem, co ona wzbudza wÅ‚aÅ›nie. Ale efekt jest taki, że panel od alarmu caÅ‚y czas trzeszczy cichutko. KiedyÅ› myÅ›laÅ‚am, że ktoÅ› nam podsÅ‚uch podłączyÅ‚. Ha ha ha.


No i tak. Technologia,  XXI wiek i ten teges, ale nie ma co siÄ™ dać zwariować. A Wy macie jakieÅ› ciekawe urzÄ…dzenia w domu?





Share
Tweet
Pin
Share
Brak komentarzy
Poprzednia noc nie byÅ‚a Å‚atwa. Nina obudziÅ‚a siÄ™ koÅ‚o 1 i nie chciaÅ‚a dalej spać. SiedziaÅ‚am przy niej aż do 2 i przekonywaÅ‚am, że źle robi. W koÅ„cu siÄ™ udaÅ‚o. WróciÅ‚am do łóżka i… do 3 nie mogÅ‚am zasnąć! Nie wiem, dlaczego, nie miaÅ‚am na sumieniu żadnej późnej kawy. W każdym razie przewracajÄ…c siÄ™ z boku na bok i klnÄ…c, zaplanowaÅ‚am sobie caÅ‚y dzisiejszy dzieÅ„. ZupeÅ‚nie niepotrzebnie – brak prÄ…du od rana do wieczora zniweczyÅ‚ 99% planów. Jak siÄ™ okazuje, prÄ…d jest czÅ‚owiekowi caÅ‚kiem potrzebny. „NapisaÅ‚am” również w myÅ›lach tego posta. Również bez sensu, bo rano już nic z tego nie pamiÄ™taÅ‚am i piszÄ™ go na nowo.

Miało być o jesieni. Pięknej i złotej. A przede wszystkim o urodzinowym weekendzie.


Jesień to zdecydowanie nie jest moja ulubiona pora roku, ale jest kilka rzeczy, za które ją uwielbiam. Mój numer 1 to jazda samochodem przez las i obserwowanie, jak kolorowe liście wirują na drodze. Albo podziwianie gry światła między drzewami. Robię wtedy często zdjęcia, ale wiadomo, co to za zdjęcia z jadącego samochodu, robione przez kierowcę. Dowód poniżej.



W ten weekend robiliśmy urodziny Niny. Rok skończyła w prawdzie prawie miesiąc temu, ale dopiero teraz udało się dopasować termin do dostępności gości. Nie wszyscy niestety dopisali (taka pora roku, sporo chorowitków), ale i tak było tłoczno. Dorosłych 12, dzieci 9. Kiedyś myśl o takiej ilości ludzi (i dzieci!) w moim domu przyprawiała mnie o ból głowy, ale po imieninach Mili w maju stwierdziłam, że jednak nie jest tak łatwo roznieść chatę!

Nie jestem z tych mam, które na imprezę przygotowują jakieś wyjątkowe dekoracje czy atrakcje dla dzieci. Pewnie brak mi kreatywności, ale uważam, że najważniejsze to spotkać się w fajnym gronie i pogadać, a dzieci i tak mają frajdę z zabawy nie swoimi zabawkami.

Mój catering imprezowy to kilka sałatek i ciast. Zostały pochłonięte szybko, więc zakładam, że były niezłe. Chętnym udostępnię przepisy ;-) Tort: zawsze od Lukullus. Jestem ich wierną fanką. Bynajmniej nie był to tort dziecięcy. Ale bez przesady: wystarczy, że na co dzień potykam się o zabawki i słucham Misia i Margolci! Kiczowatym tortom mówię NIE!

Mąż zapowiadaÅ‚: nie zamierzam gadać o dzieciach! I chyba mu to wyszÅ‚o. Jak przykÅ‚adaÅ‚am gumowe ucho do rozmawiajÄ…cych panów, to sÅ‚yszaÅ‚am o: wyprawach na BaÅ‚tyk na dorsze, obiektywach do aparatów fotograficznych, podróżach, pracy. Niech sobie przypomnÄ™, o czym rozmawiaÅ‚y dziewczyny… O zÄ…bkowaniu, pobudkach nocnych, rozmiarze rajstop dzieciÄ™cych, przepisach na ciasto, jak leczyć mokry kaszel… Cholera, sÅ‚abo to wyglÄ…da. Dobrze, że chociaż wszystkie jesteÅ›my nadal w miarÄ™ atrakcyjne ;-) bo tematyka rozmów zdecydowanie siÄ™ zepsuÅ‚a!

Tak czy inaczej ja imprezÄ™ zaliczam do udanych. Jubilatka Nina też wyglÄ…daÅ‚a na zadowolonÄ…, a jak siÄ™ jej do tej pory „sto lat” zaÅ›piewa, to siÄ™ Å›miesznie kiwa. GoÅ›cie – mam nadziejÄ™ – też siÄ™ nieźle bawili.

Za zdjęcia dziękuję P.A. Nareszcie jakieś porządne fotki na tym blogu! J

Aha, wszyscy goście zgodzili się na publikację zdjęć z nimi oraz ich dziećmi.


































Share
Tweet
Pin
Share
3 komentarze
Nowsze wpisy
Poprzednie wpisy

O mnie

O mnie
Mam na imię Magda, znajomi mówią na mnie Megi. Jestem mamą dwóch córek (Niny oraz chorej na cukrzycę typu 1 Mileny). Uwielbiam podróżować (ale jeszcze bardziej wracać do domu), dobrze zjeść i pobiegać po lesie. Wiele lat temu uciekłam z miasta, potem z korporacji i były to chyba dwie najlepsze decyzje mojego życia. Realizuję się w projektowaniu minimalistycznych plakatów do dekoracji wnętrz. Jestem uzależniona od espresso i nie wstydzę się do tego przyznać.

Bądź na bieżąco!

  • Instagram
  • Pinterest
  • Facebook
  • Bloglovin
  • Society
  • DAWANDA

Kategorie

  • inspiracje
  • podróże
  • plakaty
  • sport
  • cukrzyca

Ostatnie na blogu

Facebook

Nudy nie ma

Archiwum

  • ▼  2020 (6)
    • ▼  maja (1)
      • Czy kosmetyki naturalne sÄ… najlepsze?
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (1)
  • ►  2019 (5)
    • ►  października (1)
    • ►  wrzeÅ›nia (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2018 (3)
    • ►  listopada (1)
    • ►  wrzeÅ›nia (2)
  • ►  2017 (8)
    • ►  października (2)
    • ►  wrzeÅ›nia (3)
    • ►  sierpnia (3)
  • ►  2016 (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2015 (10)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2014 (26)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  wrzeÅ›nia (1)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2013 (34)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (7)
    • ►  wrzeÅ›nia (7)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (8)
Instagram Facebook Bloglowin Pinterest Dawanda society6
JESTEM NA @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates