Obsługiwane przez usługę Blogger.
  • Home
  • PLAKATY
    • o plakatach
    • sklep
  • podróże
  • ZDROWIE
    • sport
    • dieta
    • cukrzyca
  • inspiracje
instagram bloglovin facebook pinterest dawanda Society

Nudy nie ma

W tym roku lato jest wyjątkowo łaskawe. Ciepłe, słoneczne, długie. A to tego NIE MA KOMARÓW! Po raz pierwszy, od kiedy mieszkamy na wsi (a mieszkamy już ponad 5 lat - KLIK) z czymś takim mam do czynienia! Zawsze pojawiały się jakoś w maju i przez całe lato psuły frajdę z wieczornego przesiadywania na tarasie czy spania przy szeroko otwartych oknach. Lub wręcz to uniemożliwiały.

Jeśli nie wierzycie, że lato mamy piękne, to zerknijcie na besty z czerwca czy lipca. Duuużo słońca :-)

W sierpniu nie było inaczej. Trawka, kocyk, hamak, taras. 




W tym miesiącu nadal katowałam moje paznokcie hybrydą, ale przyznacie, że z ładnym efektem. 



Mój ogródek warzywny jest póki co skromny, ale za to sałatę mam świetną. Nawet z żabimi udkami można zrobić :-P 




Są i pomidorki koktajlowe. Pyszne, a rosną, jak dzikie. 




Dzięki uprzejmości naszej Najlepszej na Świecie Niani udało nam się kolejne dorosłe wyjście. Tym razem zaliczyliśmy Męskie Granie. Fajne wydarzenie, świetna pogoda, dobre towarzystwo. No i podróż z wrażeniami. Just take a look..... 




Włosy po tej przejażdżce były kompletnie skołtunione. I to prawie przy samej głowie! W końcu po stu próbach rozczesania, tonie odżywki do włosów i litrach wylanych łez jakoś dały za wygraną.

W sierpniu udało się nam też zaliczyć kolejny wyjazd namiotowy. Tradycyjnie w trybie weekendowym. Pisałam o nim tutaj, zaś poniżej kilka moich ulubionych zdjęć.







Lato jest też idealną porą do wyżywania się kulinarnego. Banalnego, bo dostępne składniki sprawiają, że łatwo i szybko można przyrządzić coś bardzo ładnego. No i dobrego :-)




Kolejnymi ponownie z lubością eksploatowanymi tematami fotograficznymi były: mój taras oraz jedyne kwiaty, jakie posiadam w ogrodzie, czyli hortensje. Prawda, że urodziwe?









Na Instagramie zostałam również uświadomiona przez moje Instakoleżanki, że jestem jedyną chyba obecnie kobietą, która prasuje mężowi koszule. Serio????



I na koniec trochę designu ;-) Poszłam za aktualną modą i sprawiłam oraz zaaranżowałam córce takie oto półeczki. Ładne?



Buziaki i miłego września!


Share
Tweet
Pin
Share
2 komentarze

Opisywałam Wam ostatnio moje niegdysiejsze życie mieszczucha. Szkoła, studia, kino, imprezy, znajomi, rower. Wszystko w mieście. Tak było dobrze, blisko, wygodnie. Nawet to, że tak fajnie spędzało się czas u znajomych, którzy mieli dom albo chociaż działkę, jakoś nie wzbudziło naszej czujności. Tak miało być zawsze. 


Jak to się stało, że wylądowaliśmy tu...


...opisałam Wam w poprzednim poście. Zakochaliśmy się w okolicy, budowa szła szybko, dom stanął (w 10 miesięcy - taka lekko przenoszona ciąża ;-), a my byliśmy z niego dumni i przeszczęśliwi. Okres budowy wspominam jako bardzo ekscytujący. Mąż, który dom zaprojektował, a jednocześnie budową kierował, jeździł na nią prawie codziennie i oczywiście jako dokumentację robił zdjęcia, które wieczorami oglądałam z wypiekami na twarzy. W weekendy zawsze jeździliśmy na wioskę razem. Mąż mój drogi tego procesu raczej tak bajkowo nie odbierał. Posiwiał znacząco, ale co tam - do twarzy mu. 

Prace trwały całymi dniami, często i w nocy. Przybywało instalacji, a w końcu i sprzętów.







O wiele bezsennych nocy zadbała nasza podłoga. Wymarzyliśmy sobie betonową. W ogóle lubimy beton (zwróciliście uwagę w poprzednim poście o domu na ogrodzenie?).  No to jest!


Ale po impregnacji i wyschnięciu okazało się, że jednak jest problem. Źle, brzydko, no coś poszło nie tak. Decyzja: zrywamy! To była prawdziwa masakra! Armagedon w prawie skończonym czyściutkim domu!!! To chyba właśnie wtedy włosy na głowie męża mego zmieniały kolor. 





No ale nieważne. Było, minęło. Grunt, że się udało i jest ładnie. Pięknie nawet :-) Zaraz zobaczycie.

Póki co ostatnia partia klamotów ze starego mieszkania zapakowana do naszej transportowej corsy i gotowa do podróży!


A to już NASZ DOM. Powoli zaczęły się pojawiać pierwsze meble. Przybywały stopniowo, czasem przywożone z jakiejś podróży, czasem robione na zamówienie przez zaprzyjaźnionego stolarza, czasem kupowane trochę przez przypadek, kiedy akurat szukaliśmy czegoś zupełnie innego. 







Zaczęły się pojawiać ozdoby i gadżety, powoli dopieszczaliśmy nasz domek.








Kot to też element wystroju wnętrza, nie? Z resztą pisałam już kiedyś o tym.






Zaczęliśmy cieszyć się ogrodem, pogodą, widokiem z okien. Na wsi pięknie jest i latem...











 






... i zimą.







Od kiedy zamieszkałam na wsi, kocham wszystkie pory roku. Wcześniej akceptowałam wyłącznie lato, reszta była dla mnie złem koniecznym. Życie na wsi płynie wolniej (wolniej płynęło mi również, gdy pracowałam w korpo - czas w magiczny sposób zwalniał, jak tylko mijałam rogatki miasta, wracając z pracy). Czuję, że jestem w swoim miejscu na ziemi. Obserwuję zmieniającą się wraz z porami roku przyrodę, mam cudowny widok z okna zaraz po przebudzeniu, tu jest mi dobrze.








Tu urodziły się i wychowują nasze dzieci: Milena....


... i Nina.






Tu jest NASZ DOM.


Share
Tweet
Pin
Share
2 komentarze
Poprzednie wpisy

O mnie

O mnie
Mam na imię Magda, znajomi mówią na mnie Megi. Jestem mamą dwóch córek (Niny oraz chorej na cukrzycę typu 1 Mileny). Uwielbiam podróżować (ale jeszcze bardziej wracać do domu), dobrze zjeść i pobiegać po lesie. Wiele lat temu uciekłam z miasta, potem z korporacji i były to chyba dwie najlepsze decyzje mojego życia. Realizuję się w projektowaniu minimalistycznych plakatów do dekoracji wnętrz. Jestem uzależniona od espresso i nie wstydzę się do tego przyznać.

Bądź na bieżąco!

  • Instagram
  • Pinterest
  • Facebook
  • Bloglovin
  • Society
  • DAWANDA

Kategorie

  • inspiracje
  • podróże
  • plakaty
  • sport
  • cukrzyca

Ostatnie na blogu

Facebook

Nudy nie ma

Archiwum

  • ▼  2020 (6)
    • ▼  maja (1)
      • Czy kosmetyki naturalne są najlepsze?
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (1)
  • ►  2019 (5)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2018 (3)
    • ►  listopada (1)
    • ►  września (2)
  • ►  2017 (8)
    • ►  października (2)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (3)
  • ►  2016 (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2015 (10)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (1)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2014 (26)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2013 (34)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (7)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (8)
Instagram Facebook Bloglowin Pinterest Dawanda society6
JESTEM NA @INSTAGRAM

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates