poniedziałek, 4 sierpnia 2014

The best of July'14

W lipcu działo się tyle przyjemnych rzeczy i w związku z tym mam w iPhonie tyle zdjęć, że będę się musiała solidnie ograniczać, żeby Was nie zanudzić. Z drugiej strony zdjęcia każdy lubi, więc mam nadzieję, że spodoba się Wam moje zestawienie "the best of lipiec" :-)

Ekhm, zacznę od niezwykle ważnego tematu, jakim są moje paznokcie ;-) Otóż w lipcu właśnie po raz pierwszy w życiu (co za wydarzenie!) dałam sobie pomalować paznokcie inaczej, niż na czerwono. Na początku nie byłam przekonana, ale potem ogarnął mnie zachwyt i cały lipiec moje paznokcie prezentują się tak:








Na początku miesiąca zaliczyliśmy nasz pierwszy z dziećmi wyjazd namiotowy. Byliśmy na Mazurach, a pisałam o tym w którymś z poprzednich postów. Było rodzinnie, sielsko, towarzysko. 







Spędziliśmy dużo miłych chwil przy naszym domu. Pogoda prawdziwie letnia.






Nie obyło się bez smakołyków i kawy.




I wycieczek rowerowych.



Tata zaliczył pierwszą z obiecanych Mili atrakcji: kajaki. Kolejną był wyjazd nad morze (też zaliczone), pod namiot (zaliczone!) i został jeszcze lot balonem. Liczymy, że przejdzie też taki na sznurku w Warszawie ;-)



Któregoś wieczoru, w ramach chwilowego odstawienia od uzależnienia od serialu The Good Wife, obejrzeliśmy po raz setny chyba jeden z naszych absolutnie ulubionych filmów, czyli Piano Bar. Kocham film, aktorów, muzykę i cały klimat. A scena z bazooką  jest jedną z moich ulubionych. Kto oglądał, ten wie :-)


Uwieńczeniem - jakże miłym - miesiąca był kolejny wyjazd pod namiot, tym razem nad morze. Tu macie post tylko o tym, a poniżej moje ulubione fotki. 











Miłego sierpnia!!! 

Brak komentarzy: