poniedziałek, 19 maja 2014

Czekając na ....

Wiem, że dawno mnie nie było. Nie ma się co usprawiedliwiać. A post o tym, jak ja - dziewczyna z wielkiego miasta ;-) - trafiłam na moją wioskę, wciąż się pisze i trochę to jeszcze zajmie. Żebyście zupełnie o mnie nie zapomnieli, wrzucam coś na szybko i na lekko. Miłego dnia :-)


Nareszcie ciepło!!! Po tej przydługiej wiośnie, po prawie 3 tygodniach maja, który w tym roku nie rozpieszczał, wreszcie jest ciepło. Ba, gorąco! To lubię! Po pracowitym zeszłym tygodniu w tym mam zamiar trochę zwolnić i nacieszyć się pogodą. Zajęcia będę sobie organizować głównie w plenerze.

Po odstawieniu dzieci gdzie trzeba nareszcie mogę napić się kawy.





Jestem nastrojona romantycznie. Po rumianek do dekoracji (fotkę ma się rozumieć wrzucam na Instagram) wybieram się na łąkę (dwa metry od tarasu), która już pięknie zakwitła i bosko pachnie o poranku.


Jak cudownie przygrzewa. Wreszcie będzie można zdobyć trochę opalenizny!

Selfie w szybie okiennej. Hellooou!



O, trzeba umyć okna! W prawdzie z dziećmi to trochę syzyfowa praca, ale szczerze wierzę, że kiedyś znudzi im się lizanie szyb i przyciskanie do nich nosa. Może ten moment właśnie nadszedł??

Okna umyte. Jest pięknie. Nawet jeśli tylko przez chwilę. Nowa jakość.


Czas na obchód ogrodu. Coś tu wyrasta, bardzo dobrze. Jakieś kwiatki. Mają być ładne.


Teraz mój mikro-warzywniak. Premiera w tym roku. Już widzę, że w przyszłym musi być większy. Wychodzi już sałata i koperek lub natka - nie jestem w stanie póki co rozpoznać. 


Jest też groszek. Smak dzieciństwa.


Nie chcę wiedzieć, kto tu mieszka. Zwiewam.


Tu zaczyna się robić kolorowo. Berberysy nieźle wystrzeliły. Azalie na razie trochę się chowają, ale kiedyś będą mega.


 Prawda, że ładne?

Czereśnia. Nie zjadłam z niej jeszcze ani jednego owocu. Widzę sporo zawiązków. Jak będą już owoce, trzeba będzie chyba przy nich zaciągać wartę.


No dobrze, nie mam już więcej pretekstów. Czas zabrać się za prawdziwą robotę. Całe szczęście, że przynajmniej nie muszę siedzieć na klimatyzowanym open space. Wszystkim, którzy tam właśnie są, szczerze współczuję.

4 komentarze:

Peony pisze...

Masz piękny ogród! Po ostatnich ulewach na moim ogródku zrobiło się bajorko, na szczęście posadzone wcześniej kwiaty przetrwały. Dziś niesamowite słońca - pora rozpocząć opalanie :-)

Nudy nie ma pisze...

Dziękuję :)

Ogród miał być w założeniu jak najbardziej "bezobsługowy", ale i tak z zielskiem wszędzie rosnącym (mimo fizelny, kory i innych trików) trudno jest wygrać :-(

Ja pielenie właśnie traktuję jako opalanie ;-P

Magda Kus pisze...

Pięknie ja też z miast na wieś uciekłam i nie wracam, nigdy :) A mycie szyb przy dzieciach, tylko latem jak w domu nas cały dzień nie ma odbywa się raz w tygodniu w pozostałe miesiące i deszczowe dni dzień w dzień !!!! :)
http://kusiatka.blogspot.com/

Nudy nie ma pisze...

Myjesz okna codziennie? Szacun ;-)
Ja właśnie umyłam po weekendzie z czwórką dzieci. Nieźle wyglądały :-)