wtorek, 3 grudnia 2013

Co kupić dziecku i nie tylko. Na gwiazdkę i nie tylko.

Szanujące się mamy blogerki wrzucają na potęgę posty z inspiracjami na prezenty świąteczne dla swoich pociech. 


Pewnie, ja też się mogę podzielić moją listą, chociaż nie jest ona specjalnie odkrywczo-nowatorska. W przypadku Mili (2 lata, 9 miesięcy) idziemy w LEGO. Po zestawie podstawowych klocków, który już mamy, Mikołaj w tym roku przyniesie wypaśny domek Kubusia Puchatka, wraz z ziomami Kłapouchym i Prosiaczkiem. Nie wiem tylko, dlaczego w zestawie nie ma Tygryska… To mnie martwi, bo jestem pewna, że Mila o niego zapyta. Co robić??? 




Edit: znalazłam na allegro u tego samego sprzedawcy samego lego-tygryska! Zadzwoniłam, pani akurat pakowała paczkę dla mnie! Ale fart! Tygrysek też będzie!!!

W ogóle przechodzimy przez etap Kubusia i spółki obecnie. Z resztą w przypadku obu dziewczyn.

Nina (1 rok, 2 miesiące) dostanie sanki. Czy będzie się tak z nich cieszyć, jak Mila z LEGO? Może nie, ale pewnie i tak będzie przekonana, że LEGO dostała ona. Podobnie, jak Mila uważa, że LEGO, które Nina dostała na pierwsze urodziny jest jej. Niech się dzielą. Z myślą o tym dzieleniu właśnie będzie też inny prezent. Wózek dla lalki. No kicz to straszny i banał, ale co zrobić – obie laski kochają bawić się wózkiem!!!!! Wózek jest z nosidełkiem, więc zamysł jest taki, że jedna dziewczyna wozi lale w wózku, a druga nosi w nosidełku. Jak wyjdzie – zobaczymy.




Mąż dostanie portfel (on nie czyta mojego bloga, więc mogę spokojnie pisać). Też w sumie mało oryginalnie, ale akurat potrzebował. I proszę – jakie mam szczęście. Wchodzę wczoraj do sklepu Ochnik, oglądam portfele, jeden jest super. Ale widzę jakieś promocje -30%. Pytam, o co chodzi. Ano o to, że przy zakupie jakiegoś innego produktu w regularnej cenie na wybrane portfele jest duży rabat. Bingo! Bo mi potrzebna torba! I proszę – znajduję idealną. Załatwiam więc również prezent dla siebie. Szkoda tylko, że nie będzie niespodzianki…

I moje ostatnie odkrycie: Instadruk!!! To miał być w prawdzie prezent rocznicowy, ale się spóźnił. W zasadzie ja zamówiłam za późno. Tak czy inaczej jest już w moich rękach. I jest super. Z założenia drukuje się tam instafoty, ale można też wybierać zdjęcia z dysku. Coś dla maniaków kwadratowych zdjęć, czyli dla mnie na przykład. Do wyboru jest kilka produktów. Ja wybrałam mniejsze kwadraty (6,5x6,5cm) i pakiet 48 zdjęć, są też większe (10x10 cm, 24 sztuki). Cała operacja wyboru zdjęć i produktu banalna, nie trzeba ładować żadnej aplikacji. Finalny produkt fajnie zapakowany, fantastyczna pamiątka w ciekawej formie. Nadaje się więc na prezent, czemu nie na gwiazdkę. Jedyny zarzut? Według mnie papier powinien być grubszy i sztywniejszy. Ale i tak polecam. Ja zrobiłam „próbny” wydruk wspólnych z Mężem zdjęć. Teraz zamówię pakiet z Milą i Niną.






Uff, wygląda na to, że prawie udało mi się w listopadzie załatwić temat prezentów. Brakuje jeszcze sanek. Potem pakowanie i… czekamy na Mikołaja ;-)

Brak komentarzy: