czwartek, 9 stycznia 2014

Postanowienia noworoczne?

Jestem nieprzygotowana. Nowy rok już się zaczął, a ja wkroczyłam w niego bez kompletnej listy postanowień noworocznych!!! Baa, nawet jakiejś krótkiej takiej, malutkie listki nie mam! Tylko 1 stycznia, po zakrapianym Sylwestrze, zarzekałam się, że styczeń będzie suchy, ale poza tym... Nic...





Jak to się mogło stać? Czyżby nic nie należało w moim życiu zmienić? Czy jest już tak świetnie, że lepiej być nie może? W cóż za błogi stan wpadłam pod koniec roku, że nie dostrzegłam powagi kartki z ostatnim tygodniem w kalendarzu? To pewnie przez tę dwutygodniową obecność Męża na chacie. Impreza za imprezą normalnie, na zmianę z leżeniem bykiem (czytaj TU). Tak, to pewnie to mnie tak rozprężyło.

A tu styczeń się zaczął, nawet już ponad tydzień temu, ale przez tę mnogość dni wolnych znów zupełnie mi to umknęło, a listy brak!!! Co robić, jak żyć?

No dobrze, to zaczynamy. Nie mam w prawdzie nadal przekonania do takich list, nie ekscytuję się zbytnio ani Sylwestrem (jako jakąś super ważną imprezą), ani początkiem roku. Ale jednak jest to jakaś cezura, łatwiej o refleksję nad tym, co było i co ma być. A nowy kalendarz niesie jednak pewną energię. Poza tym co złego może z tego wyniknąć? A może jak tu napiszę, to łatwiej będzie wdrożyć? 

Nie wiem też, czy komukolwiek zechce się to czytać, ale ja tam czasem lubię poczytać postanowienia innych. Niejednokrotnie można wpaść na coś fajnego dla siebie :-P

1. Schudnąć. I to szybko. Tradycyjnie 2 kg. No, jak będzie 3, to będzie bufor bezpieczeństwa. Pamiętacie, że ostatnio Ewa to moja najlepsza przyjaciółka (pisałam o tym TU). Ale tak: po pierwsze byłam chora. Zapalenie oskrzeli, dwa antybiotyki, te sprawy (użalałam się nad sobą TU). Po drugie BYŁY ŚWIĘTA. To chyba jasne, że człowiek sobie nie odmawia, tak? Tak więc od jutra zaczynam (dziś już nie dam rady, za dużo spraw do załatwienia ;) wycisk z Ewką minimum 2 razy w tygodniu!

2. Mniej pić. Alkoholu rzecz jasna. Inne płyny jak najbardziej wskazane. Że wcale nie będę pić, to nie ma sensu obiecywać. Po co z resztą? Ważne, żeby nie przesadzać. Dobre, ciekawe, na ile starczy tego głosu rozsądku?

3. Powyższe dwa punkty tyczą się zdrowia. Bo o zdrowie trzeba dbać, to bardzo ważne jest. Nie tylko w moim wieku, he he. Ruch, właściwe odżywianie, sen, nie przesadzanie z używkami, dbanie o ciało, o zdrowie psychiczne. Równowagę, spokój ducha, po prostu zen ma być. Dobre, ciekawe, na ile starczy tego głosu rozsądku?

4. Tu nie napiszę na razie za dużo. Ale chodzi o tzw. życie zawodowe. Jak wiecie (jeśli czytacie od początku), rzuciłam korpo i nie wracam tam never ever (obym nie musiała tego odszczekać!). Dałam sobie czas na nacieszenie się życiem kury domowej i pozbieranie myśli i pomysłów, co dalej. Muszę powiedzieć, że lubię pracę związaną z ogarnianiem gospodarstwa domowego. Bo pracą trzeba to nazwać. Full time job. Z radością zajmuję się zaopatrzeniem, logistyką, PRem, kulturą i rozrywką. Ale pewnie, że chciałabym robić COŚ JESZCZE. Od miesięcy rozglądam się, myślę, rozmawiam, kombinuję, liczę. Pomysłów było parę, do tej pory każdy poległ z tych lub innych powodów. Ale główka pracuje. Na razie za wcześnie, żeby o czymś trąbić, ale na pewno dam Wam znać. Pensji dyrektora z korpo to ja nie odzyskam, ale może głowa będzie bardziej zen ;)

5. Książki? Często widzę w postanowieniach noworocznych innych osób: "czytać więcej: albo "przeczytać minimum 15 książek". Ile ja przeczytałam w ubiegłym? Niedużo. Poniżej 10 raczej. W tym na pewno chciałabym przeczytać więcej. Kolejka na półce czeka, więc trzymajcie kciuki. Niestety zawsze tak się kończy, że wciągają mnie internety. Oby w tym roku wygrał papier.

6. Opera. Aaaaach, kiedyś to się chodziło. Uwielbiam operę! Tak jak teatr nie bardzo, tak operę i balet owszem. Jeszcze w ciąży z Milą chodziliśmy z Mężem jak szaleni. W tym roku zdecydowanie trzeba do tego powrócić!

7. Dzieci. To raczej nie postanowienie noworoczne, ale pobożne życzenie. NIECH ŚPIĄ W NOCY!!!! Matka i ojciec chcą się w końcu obudzić w tym roku wyspani. Nie mówię, że do południa muszę spać. A skądże znowu! Może być i do tej 7, ale - do cholery - bez 4 pobudek w środku!!! Poza tym postanawiam niniejszym rozpocząć wieczorny cykl wyjść mamy i taty. Pisklaki kąpie i usypia niania, zaś rodziciele elegancko ubrani pędzą wczesnym wieczorem do opery. Albo na drinka ze znajomymi. Albo na wernisaż. Albo do kina. Albo gdziekolwiek bądź. Tyle, że dziewczyny trzeba przekonać, że kąpiel i lulu to nie zawsze mama z tatą animują. Oj, będzie ciężko....

OK, nie ma co tak mnożyć tych postanowień. Chociaż pewnie jutro wpadnie mi do głowy jakieś nowe genialne, bez którego cały 2014 legnie w gruzach. 

W następnym poście pochylę się nad tym, co było. 
Co się wydarzyło przez ten rok, gdzie byłam 12 miesięcy temu? Sama jestem ciekawa, co mi z tego wyjdzie.

Foto: sxc


2 komentarze:

Lucy eS pisze...

powodzenia :)

Nudy nie ma pisze...

Dzięki, przyda się. Bo z realizacją średnio póki co ;)