wtorek, 23 lipca 2013

Są takie dni...

Są takie dni w życiu kobiety, kiedy wszystko staje się trudniejsze, niż zwykle. Wiemy, o co chodzi, więc nie będziemy nazywać rzeczy po imieniu. Kiedyś dla mnie dni te oznaczały, że wszystko mnie – łagodnie sprawę ujmując – bardzo irytowało. Aktualnie przeszłam do fazy rozmemłania, przytłoczenia rzeczywistością i niemożności zebrania się w sobie. Wszystko wydaje mi się albo strasznie skomplikowane, albo smutne, albo – przeważnie – jedno i drugie. Zamiast zrobić coś – cokolwiek pożytecznego – siedzę tępo wpatrzona w komputer, klikam w jakieś głupoty, a w międzyczasie zamartwiam się życiem.

Wszystko jest nie tak. Jeśli sięgam do zmywarki po filiżankę, żeby zrobić sobie kawę, to okazuje się, że filiżanka jest niedomyta. Jeśli nakładam sobie pastę do zębów na szczoteczkę, to okazuje się, że to pasta Mileny. Jak już zbieram się, żeby wstawić pranie, to okazuje się, że skończył się płyn. Stwierdzam, że humor niechybnie poprawi mi Metronomy, ale nie mogę znaleźć pendrive’a z muzyką. I tak dalej, i tak dalej.

Siedzę więc bezsensownie przed laptopem i stwierdzam, że skoro jak jest tak źle, to może wyskoczę na szybki szoping, poprawić sobie nastrój! O! Niestety, nie udało mi się zebrać i zrobiło się za późno, nie ma sensu jechać i latać po sklepach z wywieszonym ozorem.

Wreszcie po trzeciej tego dnia kawie (normalnie tyle nie piję, ale dziś jestem chyba usprawiedliwiona; swoją drogą ciekawe, czy wieczorem będę podobnie mówić o konsumpcji alkoholu…) jest pierwszy sukces! Udało mi się odkurzyć chatę! Nie traćmy tej energii!!! Lecę do ogrodu wypielić grządkę!

Mam moc!!! Chwasty nikną w w wiadrze, a ja z błędnym spojrzeniem biegam po ogrodzie i wyrywam wszystko, co podejrzane. Stwierdzam też, że czas wymienić na nowy sekator oraz nożyce ogrodowe. Sprzęt, którym dysponuję,  jest zdecydowanie nieprofesjonalny!  Niestety pielenie to never ending story, więc szybko robi się pora, kiedy należy biec do Niani po dziewczyny.


Aż żal tego zapału. Ciekawe, czy jutro też będę potrzebować trzech kaw, żeby stanąć na nogi…

Brak komentarzy: