środa, 16 października 2013

Gdzie ja dziś nie byłam

Zjadłam dziś śniadanie o 15.20. Popiłam duużą kawą, nie pomogło. Nadal przysypiam, podpieram głowę ręką, co nie ułatwia pisania. A minęła już godzina 17. Tak więc piszę na szybko, zdjęć nie będzie, zaraz lecę po dzieci.

Cóż to takiego się wydarzyło?? Ano byłam:
1. na wycieczce z przedszkolakami
2. z kotem u weta
3. na poczcie

A śniadania rano nie dałam rady zjeść (patrz punkt 1 powyżej).

Wycieczka była do fabryki jednego z producentów nabiału. Pomysł fajny, miało być super, ale… Na samą halę produkcyjną (czyli największy fun) wejść oczywiście nie można. Patrzy się tylko przez okna z korytarza. 

Pozostałe atrakcje:

- jedzenie do oporu produktów producenta. Masz ci los,  moje dziecię zjadło pół pojemniczka i więcej nie chce. Inne przedszkolaki były bardziej obeznane z życiem – jak dają, to się je.

- spotkanie i zdjęcia z maskotką (pan przebrany za dużego zwierza) jednego z produktów. No proszę – proste, a cieszy. Dzieciaki szalały, piszczały z radości, kazały sobie robić zdjęcia etc.

- PREZENTACJA w pauer poincie!!! Dacie wiarę?!? No niby na lekko, ze skaczącą krową i śmiesznymi bakteriami (tymi od fermentacji mlekowej), ale bez przesady… Przedszkolakom o procesie produkcji jogurtu? O dacie założenia firmy? Pochodzeniu słowa „jogurt”? Tu się lekko gotowałam. A może przesadzam? Poza tym dzieciaki usadzono na krzesłach przy stole konferencyjnym i po 10 minutach – nie dziwię się – zaczęły się wszystkie wiercić i rozmawiać, co bardzo nie spodobało się prelegentce.

- „produkcja” własnego jogurtu z masy mlecznej i różnych dodatków: kuleczek czekoladowych, owoców, musów i innych farfocli. Fajne i dzieciom się podobało. Mi również.

- rysowanie tego, co się widziało. Uff, nareszcie można było rozprostować kości, bo ktoś wpadł, żeby papier do rysowania położyć na podłodze.

Aha, dzieciaki dostały też torby z giftami. Nawet nie patrzyłam, co tam jest, ale sądząc po piskach i głosach ekscytacji przez całą drogę powrotną autokarem - podobało się. 


Wrażenie ogólne? Pomysł super i świetnie, że była taka możliwość. Można by tylko popracować nad szczegółami. Mam wrażenia, że panie prowadzące spotkanie nie są mamami przedszkolaków.

Brak komentarzy: